Start 100-lecie
100-lecie PDF Drukuj Email

100-lecie Szkoły Podstawowej im. Henryka Sienkiewicza w Czańcu

100

100_1

100_2

100_3

100_4

100_5

100_6

100_7

100_8

100_9

100_10

100_11

100_12

100_13

100_14

100_15

100_16

100_17

100_18

100_19

100_20

100_21


 

 

ulotka1

ulotka2aulotka2b

 

ulotka3

 


kartka1

kartka2

 

W konkursie "Najstarsza pamiątka" przyznano trzy równorzędne pierwsze miejsca:

Patrycja Binek (2c),
Kinga Chowaniec(4a),
Justyna Harat (4b).

 

 

W konkursie plastycznym "Nasz Patron":

I miejsce zajęła Monika Ćwiękała (4d),
II miejsce: Domonik Chrapkiewicz (5b),
III miejsce: Stanisław Chodorowski (5b).

 

 

W konkursie wiedzy o historii szkoły:

I miejsce: Aneta Zontek (5a),
II miejsce: Paulina Zastawny (6a),
III miejsce: Karolina Pszczółka (6a) i Stanisław Chodorowski (5b).

 

 

W konkursie na najładniejszą kartkę z życzeniami dla naszej szkoły zwyciężyli:

Wiktoria Madzia kl. 2c.

 

madzia

Maciej Papież kl. 1c

papiez

Wyniki konkursu literackiego pt. "Jak to u nas dawniej w szkole bywało"- wywiad



I miejsce:

Kamila Gąsiorek kl. 6 a
Paulina Zastawny kl. 6 a
Radek Gibas kl. 4 b


II miejsce:
Karolina Gąsiorek kl. 4 b
Daria Kubik kl. 4 c
Zofia Zdynowska kl. 5 b


wyróżnienie I stopnia:
Patryk Kołek kl. 6 a
Patryk Waluś kl. 6 b
Karolina Marczak kl. 6 c
Michał Rudzki kl.5 a
Jakub Wesołek kl. 5 a
Aneta Sobieraj kl. 5 a
Stanisław Chodorowski kl. 5 b
Angelika Błasiak kl. 4 c
Maciej Kolber kl. 4 c


wyróżnienia II stopnia:
Marlena Tokarczyk kl. 6 a
Wacław Szymański kl. 6 a
Klaudia Trojak kl. 6 a
Karolina Pszczółka kl. 6 a
Łukasz Pawiński kl. 6 a
Joanna Mreńca kl. 6 a
Michał Mrozik kl. 6 a
Filip Młynarski- Mazur kl. 6 b
Paulina Maj kl. 6 c
Jakub Tyrtania kl. 6 c
Aneta Zontek kl. 5 a
Emilia Spyrka kl. 5 a
Justyna Pałosz kl. 5 a
Pamela Mysłajek kl. 5 b



Prace konkursowe


Wczoraj przeprowadziłam wywiad z moim dziadkiem Bronisławem Gąsiorek, który uczęszczał do naszej szkoły.
-Dziadku, opowiedz mi, jak to było, kiedy chodziłeś do szkoły.
-Dokładnie nie pamiętam, bo uczyłem się już dawno, w latach 1946-53, ponieważ chodziło się wtedy 7 lat.
-A czy pamiętasz co działo się ze szkołą zaraz po wojnie?
-Po zakończeniu wojny przez kilka miesięcy w szkole przebywali żołnierze rosyjscy.
-A jak wyglądała szkoła??
-Była dużo mniejsza i niższa, i była szarego koloru, a wejście do szkoły było tylko z przodu.
-A czy były też mundurki?
-Były i nosiło się też tarcze szkolne.
-A jacy byli nauczyciele?
-Nauczyciele byli bardzo surowi i była duża dyscyplina.
-A czy wiesz jak było jeszcze przed wojną?
-Trochę pamiętam, bo opowiadał mi to mój ojciec. Wiem, że budynek, w którym była szkoła, był wcześniej karczmą, którą w 1805 roku wykupiono, częściowo została rozbudowana, ale i tak brakowało miejsca, więc zajęcia odbywały się przez cały dzień.
-Więc czy ta karczma, to obecna rozbudowana szkoła?
-Nie, za jakiś czas mieszkańcy zaczęli starać się o pozwolenie na budowę nowej szkoły, tej w której obecnie się uczycie. Pracę rozpoczęto w 1907 roku, za dwa lata ją ukończono i otrzymała nazwę "Szkoła Jubileuszowa" im. cesarza Franciszka Józefa. Jej kierownikiem był Wojciech Klimczak, a po jego śmierci placówkę objął Alfons Osadziński. Kiedy nastały lata okupacji Czaniec zajęły wojska hitlerowskie, a na liście aresztowanych znalazł się również Alfons Osadziński.
-Co było w czasie wojny?
-W czasie wojny dzieci, tak nie uczęszczały do szkoły niemieckiej, nie miały zeszytu, więc pisały na tabliczkach drewnianych. A o książkach nawet nie marzyli, ponieważ nikogo nie było na to stać.
-Dziękuję Ci dziadku za informacje, które powiedziałeś o naszej szkole.
-Ja też dziękuję.


Kamila Gąsiorek




Jak to dawniej w szkole było.[Wywiad z moim dziadkiem Franciszkiem Sojem, który prawie osiemdziesiąt lat temu był uczniem naszej szkoły]
Dziadziuś, wiesz zapewne, że nasza szkoła obchodzi w tym roku rocznicę swego powstania, czy mogłabym zadać ci parę pytań dotyczących początków naszej szkoły?[Muszę dodać na początku, że mój dziadek ma już 85 lat, więc jest niewiele młodszy od naszej szkoły].
P.
Czy pamiętasz czasy kiedy byłeś dzieckiem i chodziłeś do szkoły??
D.
Wiesz Paulinko, pamiętam te czasy o wiele lepiej, niż to co się wydarzyło przed paroma dniami.
P.
Czy szkoła mieściła się w tym samym budynku?
D.
Tak, tutaj odbywały się lekcje, ale była jeszcze jedna sala przy kościele.
P.
Ile lat chodziło się do szkoły?
D.
My chodziliśmy siedem lat, chociaż wszędzie w okolicznych miejscowościach chodzono 6. [Nie cieszyło nas to zbytnio].
P.
Czy pamiętasz, kto był dyrektorem szkoły i kto Cię uczył?
D.
Oj pamiętam, pamiętam, kierownikiem [bo tak się kiedyś mówiło] był pan Alfons Osadziński, a uczyły mnie pani Dudek, Kozak i pan Orszulak.
P.
Pamiętasz przedmioty, których uczyliście się?
D.
Był na pewno język polski, matematyka, religia, chyba rysunki, trudno po tylu latach wymienić wszystko. Bardziej pamiętam jednak nauczycieli, szczególnie niektórych. Muszę ci powiedzieć, że aby wbić nam wiedzę do głowy nie oszczędzali trzciny ani pasa.
P.
To co? Nie wspominasz szkoły miło?
D.
Wspominam bardzo miło, cóż takie kiedyś były czasy. Nie to co dziś, nauczyciel miał poważanie budził respekt i szacunek.
P.
Dobrze, dobrze bo za chwilę znowu usłyszę, że bez pasa nie ma wychowania. Powiedz mi, czy mieliście książki, zeszyty, długopisy?
D.
Dzieci w pierwszych klasach, czyli w tych młodszych nosiły o ile dobrze pamiętam do szkoły tabliczki i rysiki, którymi się pisało. Starsze dzieci miały zeszyty, w których trzeba było odrabiać szkolne zadania, a to nie było już takie proste.
P.
Czy mieliście jakieś pomoce naukowe?
D.
Myślisz pewnie o komputerach telewizorach o tej całej technice, z której Wy dziś korzystacie. Nie, nie było tego wszystkiego, ale było coś czego dzisiaj Was nie uczą, chodziliśmy na wycieczki, obserwowaliśmy przyrodę i to były najlepsze pomoce naukowe jakie można sobie wymarzyć. Poza tym było kiedyś coś, co trudno Wam dzisiaj sobie wyobrazić, była bieda, nie każdego było stać na buty, a co dopiero na jakieś naukowe pomoce.
P.
Jestem zafascynowana twoją pamięcią, powiedz mi, czy lubiłeś chodzić do szkoły?
D.
W moim wieku nie wypada już kłamać, a nie mogę powiedzieć wnuczce, że nie lubiłem chodzić do szkoły, bo co sobie o mnie pomyślisz, odpowiem dyplomatycznie, zależało moje chodzenie od przedmiotów jakie danego dnia były, jedne lubiłem bardziej, drugie mniej.
P.
Może ostatnie pytanie. Czy wróciłbyś do szkoły, aby znów zasiąść w szkolnej ławie?
D.
To pytanie to niespełnione marzenie każdego starszego człowieka. Zasiąść w szkolnej ławie, to powrócić do dzieciństwa, wrócić do beztroski, do pierwszych przyjaźni, do czasów które pozostają już tylko w sferze marzeń.


Wywiad spisała i zredagowała Paulina Zastawny kl. VI a



Wywiad z dziadkiem Józefem Zątkiem

Radek: Dziadku, pamiętasz, jak zaczynałeś chodzić do szkoły?
Dziadek: Naukę w pierwszej klasie Szkoły Powszechnej rozpocząłem 1 IX 1938 roku. Pamiętam, że kierownikiem szkoły był Pan Osadziński, a moim nauczycielem był pan Stańczak, którego w czasie wojny Niemcy wywieźli do obozu i tam zginął.
R.: A w czasie wojny chodziłeś do szkoły?
D.: Kiedy wybuchła wojna przerwano naukę w szkole. Przez kilka miesięcy chodziliśmy do szkoły niemieckiej w Czańcu. Język polski był zabroniony, więc uczono nas po niemiecku. Używaliśmy tabliczek i rysików, bo nie było zeszytów. W 1942 roku wysiedlono i wywieziono do Niemiec wielu mieszkańców Czańca, a w ich miejsce sprowadzono osadników niemieckich. Niemieckie dzieci chodziły do szkoły zaś polskie najczęściej przerywały naukę i pracowały u Niemców.
R.: A co było po wojnie?
D.: Po zakończeniu wojny ponownie rozpocząłem naukę w szkole w Czańcu już jako uczeń czwartej klasy. Pamiętam, że budynek szkoły miał sześć sal lekcyjnych. Kierownikiem szkoły po wojnie był pan Rudolf Orszulak, a mnie uczyli: pani Orszulak, pani Dudek, pani Koziołek, pan Musiał, pan Goryl i pan Marciński
R.: Dziadku, szkoła dzisiaj jest całkiem inna. Chciałbyś chodzić do takiej szkoły?
D.: Chętnie chodziłbym do twojej szkoły, miałbym okazję nadrobić lata nauki stracone w czasie wojny.


Radek Gibas




"Jak to dawniej w naszej szkole bywało"
Moja Szkoła Podstawowa w Czańcu wygląda wspaniale, jest wyremontowana, jasna i przyjazna. Największą chlubą jest sala gimnastyczna, której mogłaby pozazdrościć każda szkoła mieście. Uświadomiłam sobie, że przecież nie zawsze tak było. Dlatego postanowiłam porozmawiać z kimś, kto chodził do tej szkoły kilkadziesiąt lat wcześniej. Moją rozmówczynią jest pani Genowefa Pierkiel, która ukończyła szkołę w Czańcu 50 lat temu.
Ja: Dzień dobry. Dziękuję, że zgodziła się Pani na rozmowę ze mną.
Pani Gienia: Dzień dobry. Cieszę się, że mogę opowiedzieć komuś o moich szkolnych wspomnieniach.
Ja: Jak wyglądała szkoła, kiedy Pani do niej chodziła?
Pani Gienia: Nie była tak okazała jak teraz, ponieważ składała się tylko z parteru i jednego piętra. Nie mieliśmy szkolnej biblioteki ani stołówki. Później, gdy do szkoły chodziły moje dzieci, suterena została przerobiona na stołówkę. Oczywiście był jeszcze osobny budynek koło kościoła, tam uczyły się najmłodsze dzieci.
Ja: Jak wyglądały klasy?
Pani Gienia: Klasy były raczej standardowe, ławki ustawiono rzędami, mogliśmy sobie zaglądać do zeszytów. Była oczywiście tablica, godło oraz portrety Lenina i Marksa, ale nie mieliśmy krzyża. W każdej klasie znajdował się piec kaflowy, w których paliła woźna. Mieszkała ona w szkole i wcześnie rano musiała rozpalać w piecach, aby szkoła się ogrzała do naszego przyjścia. Woźna miała też jeszcze jedno ważne zadanie, to ona dzwonkiem ręcznym obwieszczała każdą przerwę i początek lekcji.
Ja: Gdzie ćwiczyliście na w- f, skoro było tak mało miejsca?
Pani Gienia: Późną wiosną i latem ćwiczyliśmy na boisku koło szkoły, a zimą ćwiczyliśmy w klasach. Z powodu braku miejsca, również toalety znajdowały się poza szkołą w osobnym budynku.
Ja: Mieliście jakieś zajęcia dodatkowe?
Pani Gienia: W szkole funkcjonowało harcerstwo, ja też do niego należałam. Raz w tygodniu były zbiórki. To była świetna rzecz, ponieważ wyjeżdżaliśmy na obozy wędrowne i stałe. W czasie tych wycieczek świetnie się bawiłam. To był bardzo szczęśliwy okres w moim życiu.
Ja: Dziękuję Pani bardzo za tak ciekawą rozmowę. Do widzenia Pani Gieniu.


Karolina Gąsiorek 4b





Wywiad z dziadkiem na temat: "Jak wyglądała szkoła i nauka w Czańcu dawniej"
DK: Dziadku, opowiedz mi coś, jak chodziłeś do szkoły podstawowej.
D: Nasza szkoła nosiła to samo imię co dzisiaj, to jest Henryka Sienkiewicza. Dyrektorem i wychowawcą był pan Rudolf Orszulak.
DK: Ilu było nauczycieli i jak wyglądały lekcje?
D: Było sześciu nauczycieli i tylko oni mieli podręczniki, a my cieszyliśmy się, jak mieliśmy zeszyty i coś do pisania.
DK: Kiedy poszedłeś pierwszy raz do szkoły i ile miałeś wtedy lat?
D: Pierwszy raz poszedłem pierwszego września 1945 roku, było to tuż po wojnie i miałem wtedy dziewięć lat. Skończyłem szkołę w 1950 roku, bo przez dwa lata robiłem po dwie klasy, aby nadrobić stracony czas przez wojnę.
DK: Jak chodziłeś do szkoły, czy jeździły autobusy?
D: Do szkoły chodziliśmy na nogach, polnymi drogami ok. 3 km dzisiejsza ulica Bukowska była kamienista i błotna, czasem przejeżdżały konie z wozami.
DK: Ile klas skończyłeś i jakie były wtedy oceny?
D: Skończyłem siedem klas szkoły podstawowej, były cztery stopnie ocen: bardzo dobry, dobry, dst, ndst.
DK: Czy lubiłeś chodzić do szkoły i czy mieliście wtedy wakacje?
D: Bardzo lubiliśmy chodzić do szkoły, było wesoło, gdy chodziliśmy całą grupą. Mieliśmy wspaniałych nauczycieli i wychowanków, którzy chcieli nam przekazać jak najwięcej wiedzy. Wakacje mieliśmy od lipca do sierpnia, a od września znowu do szkoły, czyli tak jak jest teraz.
DK: Dziadku, dziękuję za wywiad.
D: Ja ci też dziękuję, miło było powspominać dawne czasy, życzę ci samych sukcesów i dobrych ocen w szkole.


Daria Kubik 4c




Wywiad z panią Haliną Trojak, emerytowaną nauczycielką muzyki w naszej szkole


Zosia: Dzień dobry. Nazywam się Zosia i chciałabym przeprowadzić z panią wywiad.
Pani Halina: Bardzo się cieszę i czekam na pierwsze pytanie.
Z.: Jak było w naszej szkole, wtedy kiedy pani tam pracowała?
P. H.: W szkole pracowałam 34 lata, z tym że pierwsze 14 lat w Szkole Podstawowej nr 2 w Czańcu, a następne 20 lat pracy przypadło mi w szkole nr 1. Były to bardzo trudne lata pracy, bo wiele lat tutaj trwała rozbudowa tej szkoły. Szczególnie trudno wspominam codzienną wędrówkę pomiędzy trzema budynkami, gdzie odbywała się nauka, a więc od strażnicy do Starej Szkoły (obecnie Domu Katechetycznego) oraz Domu Kultury. Zabierałam ze sobą dzieci, które pomagały mi przenieść skrzypce, adapter i płyty, instrumenty perkusyjne oraz tablicę nutową.
Z.: Jak zmieniła się szkoła w ciągu tylu lat?
P. H.: Rozbudowa szkoły miała kilka etapów:
I etap: podniesiono budynek szkoły o 2 piętra,
II etap: dobudowano drugi budynek szkoły z dwuspadowym dachem,
III etap: dobudowano nową stołówkę i salę gimnastyczną z nowym ogrodzeniem.
Z.: Obecnie niektórzy uczniowie bardzo źle reagują na polecenia nauczycieli. Czy przedtem też tak bywało?
P. H.: Szkoła podstawowa jest obowiązkowa dla wszystkich uczniów, a więc są tutaj uczniowie mający różne warunki rodzinne, podlegający różnym wpływom wychowawczym nie zawsze najlepszym, co odbija się trudnościami wychowawczymi w szkole. Na tym polega ta trudna rola nauczyciela, aby i tych uczniów pozyskać i zachęcić do nauki.
Jak pamiętam, byli zawsze nieliczni uczniowie, którzy "źle reagowali na polecenia nauczycieli".
Z.: Co było dla pani celem w nauczaniu muzyki?
P. H.: Każdy nauczyciel ucząc dowolnego przedmiotu realizuje obowiązujący program nauczania danej klasy. Ucząc przedmiotu, którego nazwa brzmiał :wychowanie muzyczne"- miałam na celu poprzez śpiewanie, muzykowanie, słuchanie muzyki kształtować wrażliwość na dobro i piękno, a przez dobór odpowiednich pieśni rozwijać miłość do ojczyzny.
Z.: Jak uczniowie współpracowali z panią?
P. H.: Dobra współpraca ucznia z nauczycielem daje dobre efekty. Mile wspominam pracę z dziećmi tworzącymi chór szkolny, które w cotygodniowej próbie rozwijali swoje talenty, co owocowało wieloma występami na uroczystościach, szkolnych, środowiskowych i wojewódzkich.
Z: Czy obowiązywała zasada noszenia mundurków?
P. H: Tak. Dziewczęta nosiły fartuchy granatowe z długimi rękawami i białym kołnierzem. Chłopcy nosili takie granatowe bluzki z białym kołnierzem. Było to ryczorystycznie przestrzegane, oceniane.
Z: Co uczniowie robili na wychowaniu fizycznym, skoro nie było Sali gimnastycznej?
P. H: Lepiej byłoby zapytać uczniów lub nauczycieli, którzy wtedy uczyli wych. fizycznego, ale z mojej orientacji mogę przekazać, że ćwiczyli na korytarzach, w terenie, na boisku szkolnym oraz na Sali stadionu LKS Czaniec.
Z: Jaki był zakres przedmiotów?
P. H: Nieco zmienił się zakres przedmiotów. Przedtem był prowadzony przedmiot praca- technika 2 godz. tygodniowo, a plastyka i muzyka po 1 godz. na tydzień, a w młodszych klasach (1-3) były 2 godziny na tydzień muzyki. Był uczony tylko 1 język obcy- j. rosyjski. Było więcej historii, geografii i biologii.
Z: Jaki był stosunek uczniów do nauki?
P. H: Dawniej były korzystniejsze warunki do nauki, gdyż mniej było innych rozrywek, które zagarniały dzieciom czas.
Z: Co uczniowie jedli w szkole, czy była stołówka, czy był sklepik w szkole, czy można było wychodzić do sklepu?
P. H: Stołówka była w suterenach szkoły, do czasu aż została przeniesiona do nowej świetlicy. Sklepik z bułkami i słodkim pieczywem podręcznymi szkolnymi przyborami istniał dawno. Poza teren szkoły nie wolno było wychodzić w czasie trwania lekcji.
Z: Czy szkoła posiadała pracownię komputerową?
P. H.: Podczas mojej pracy szkoła nie posiadała jeszcze pracowni komputerowej.
Z.: Jakie wycieczki były organizowane?
P. H.: Będąc wychowawcą klasy starałam się organizować wycieczki od poznania najbliższych okolic. Dużo było wycieczek szlakami górskimi, nawet 2- dniowych w noclegami w schroniskach górskich. Były wycieczki do zakładów pracy. Obowiązkowo każda klasa VIII zwiedzała obóz hitlerowski w Oświęcimiu. Ponadto były wycieczki do Pszczyny i Krakowa.
Z: Ilu uczniów było wtedy w naszej szkole?
P.H: Chociaż były dwie szkoły podstawowe w Czańcu, ale w naszej szkole było zawsze dużo uczniów ponad 400.
Z: Czy pani udziela się jeszcze zawodowo?
P.H: Cieszę się, że moje umiejętności zawodowe są nadal potrzebne innym ludziom. Już 23 lata prowadzę chór mieszany przy Domu Kultury w Czańcu, który śpiewa pieśni ludowe, patriotyczne i religijne. Chór występuje na różnych uroczystościach w Czańcu, gminie i w kraju.
Z: Serdecznie dziękuję za przeprowadzenie tego wywiadu. Bardzo miło mi się z panią rozmawiało.
P.H: Dziękuję ci Zosiu również za tak interesujący wywiad.


Z panią Haliną Trojak wywiad przeprowadziła Zosia Zdynowska kl. Vb

 

 

 

Wyniki konkursu "Życie i twórczość Henryka Sienkiewicza"

1. miejsce zajęła Aneta Zontek z klasy 5a,trzy drugie miejsca zajęli Michał Wykręt (5b), Tomasz Sablik (6a) oraz Krzysztof Tokarz (6b).

 

 

Konkurs na logo stulecia szkoły rozstrzygnięty.

herb

Pierwsze miejsce: Eryk Słupski (6c).